Wyzywam Cię na pojedynek! nerwy mnie nie opuszczają.
Wróciłam do domu. Resztę nocy spędziłam na zastanawianiu się nad tym co się stało. A więc mnie kocha... Ale dlaczego jest z inną dziewczyną, skoro to ja jestem jego miłością? Nastał ranek. Zeszłam na śniadanie. Na dole czekała już mama.
-Byłaś w domu?-Zapytała.
-Nie słyszałam kiedy weszłaś.-Nie chciało mi się odpowiadać. Już miałam postawić kolejny krok ku drzwiom, gdy na drodze stanął mi tata.
-gdzie idziesz?-Zapytał. Chciałam bgo wyminąć ale nie dało rady. Musiałam odpowiedzieć.
-Do akademii.
-W dwóch różnych skarpetkach?-Spojrzałam w dół. Rzeczywiście na nogach miałam dwie różne skarpetki. Szybko wróciłam na górę i naprawiłam błąd. Zeszłam na dół i znowu przymierzałam się do wyjścia, ale usłyszałam głos mamy.
-Kanapki!-Krzyknęła. Podeszłam i wzięłam śniadanie.
-A może Cię podwiozę. W końcu zmierzamy w jedno miejsce.
-Nie po to jestem ninją, aby jeździć samochodem! W ogóle nie wiem po co ci samochód skoro Konoha jest taka mała!-Nawrzeszczałam na ojca. Tata spłoszył się.
-Y... A co z tym dzieckiem?-Zapytała mama aby rozładować napięcie. Jednak pogorszyła tylko sprawę.
-Róbcie co chcecie...-Powiedziałam i już miałam wychodzić gdy usłyszałam głos ojca.
-Ale my nie wiemy co robić.-Oznajmił.
-Zjedzcie je!-Wykrzyknęłam i wyszłam trzaskając drzwiami. Szłam w miarę szybkim krokiem, aby przed lekcjami zjeść jeszcze ramen. To zawsze mnie uspokajało. W barze siedziała córka Kiby.
-Ohayo!-Przywitałam się siadając obok.
-Konnichiwa, niestety musisz się posunąć, bo czekam na Hihachiego.-powiedziała Haruki.
-Co?!-Zapytałam z niedowierzaniem.
-Tak...Właśnie tak... Spadaj stąd!-Wyganiała mnie dziewczyna. Poczułam, że krew pulsuje i w żyłach bardziej, niż kiedykolwiek indziej. Wstałam i już miałam wychodzić, gdy moja pięść,mimowolnie skierowała się ku zębom dziewczyny. Wskazujący palec był na przeciwko jej nosa.
-Wyzywam Cię na pojedynek!-W tym momencie wszedł Hihachi. Haruki wstała.
-Przyjmuję!-Oznajmiła Hiruki widząc Hihachiego. Pewnie nie chciała wyjść na idiotkę.
-Co wy robicie?!-Zapytał Hihachi.
-Nie twój interes!-Skarciłam chłopaka.
-Jutro o trzeciej przy akademiku!-Rozkazałam.
-Hai!-Potwierdziła dziewczyna, po czym wyszłam. Pobiegłam do akademii.
naruto-potem 28/03/2008 15:40:42 [
komentarzy 11]
Komentuj
Nie jestem twoim przyjacielem! Atari mnie zdradził.
Poszłam do Atarirgo. A ponieważ cały dom spał, weszłam przez okno do jego pokoju. Nie był sam. Coś we mnie pękło. Dlaczego mi nie powiedział? Przecież nie mamy, znaczy nie mieliśmy przed sobą tajemnic. Teraz naprawdę wahałam się czy go budzić. Już chciałam wyskoczyć przez okno, gdy usłyszałam czyjś głos.
-A! Złodziej!-To był głos dziewczyny Atariego. Zaczęłam uciekać. Atari rzucił się w pogoń za mną. Wyrzucałam w niego wszystkie kunaie. W końcu wykrzyknął moje imię. Zatrzymałam się. Podbiegł i złapał mnie za ramię.
-Skąd wiedziałeś?-Zapytałam stojąc do niego tyłem.
-Ten bieg poznam na kilometr...-Powiedział i obrócił mnie.
-Ta! Znowu mnie okłamałeś!-Nawrzeszczałam na chłopaka.
-Przyjaciele mówią sobie wszystko tak?! W takim razie nie jesteśmy przyjaciółmi!-Powiedziałam i już miałam postawić krok, kiedy usłyszałam Atariego.
-Nie jesteś moją przyjaciółką.-Powiedział. Łzy stanęły mi w oczach. Znamy się tyle czasu. Te wszystkie chwile spędzone razem to nic? Przecież to ja pozwalałam mu płakać w rękaw i żalić się. Zawsze go pocieszyłam. I zawsze byliśmy razem. Bez względu co się działo. Nawet gdy on miał się wyprowadzić. Opuścił swoich rodziców i został tutaj. Dla mnie. A teraz tak poprostu mówi że nie jestem jego przyjaciółką?! Łzy płynęły z mych oczu strumieniami. Wte dy poczułam ciepło na moich biodrach.
-Jesteś moją miłością!-Powiedział. Zastygłam. Nie wiedziałam co robić. Wbiłam pazury w dłonie chłopaka i uciekłam.
naruto-potem 25/03/2008 16:03:54 [
komentarzy 0]
Komentuj
Tata hokage? Nie pewna decyzja Anko i Jirayi
Położyłam dziecko na kanapie,obok mamy. Była bardzo zdziwiona.
-Co to za dziecko?-Zapytała.
-Znaleźliśmy z Hihachim i Atarim.- Wytłumaczyłam. Wtedy do pokoju wszedł tata. Spojrzał na dziecko. Bardzo się wystraszył.
-Hinata! Nie było widać! Ale nabroiłem...-Powiedział (Jeśli można to nazwać mówienie) tata.
-To nie nasze...-powiedziała mama biorąc bachora na ręce. Tata spojrzał na mnie...
-To tez nie ja...-Wytłumaczyłam.
-Uf...Już myślałem... Więc kto?-Dopytywał się tata.
-Też bym chciała wiedzieć.-Wymamrotałam.
-Ja muszę iść... No... i nie wrócę na noc...-powiedziałam otwierając okno.
-Co? Jak to?-Zdziwili się rodzice.
-Po prostu..-Powiedziałam i wyskoczyłam przez okno. Pobiegłam do akademii. Szukałam Jirayi. Chciałam się dowiedzieć kiedy chowają Tsunade. Zapukałam do pokoju nauczycielskiego. Otworzył mi sensei Konohamaru... Ten zbok...
-Dobry! Jest Ero-senin?-Zapytałam.
-Co to za maniery...?!-Wydarł się na mnie.
-A polskie! No to jest czy nie?!-Zaczęłam krzyczeć. Zbok poprawił swoje czarne okularki i przyjrzał mi się uważnie. Nagle usłyszałam głos Anko. Odepchnęłam zboka i wtargnęłam do pokoju. I co zobaczyłam? Anko, która dusiła Jiraye. Zobaczyła, że przyglądam się całemu zdarzeniu.
-My tu... my tylko mamy małą sprzeczkę...Prawda?-Powiedziała Anko-sensei rzucając ero-senina na ziemię.
-A o co poszło jeśli można wiedzieć?-Zapytałam.
-Oooooo.... O to kto... Ma... Wybrać trumnę dla Tsunade.-Broniła się Anko. Jednak wiedziałam, że nie o to chodzi.
-A tak serio?-Wymamrotałam. Anko spuściła wzrok.
-Chcieliśmy aby twój ojciec został hokage.-Ujawnił Jiraya.
-Jak to?-Zapytałam.
-Tak... ale musimy to jeszcze przedyskutować. Chodzi o Kyyubiego. Co będzie jak...-Przerwała swoją wypowiedź Anko gdy zobaczyła, że mam łzy w oczach.
-Powiedziałam coś nie tak?-Zapytała.
-Nie... Chodzi o to, ze ja też mam Kyyubiego w sobie.-Wytłumaczyłam. Anko podniosła głowę i spojrzała na mnie.
-Ty? Jak to możliwe?-Zapytała roztrzęsiona.
-Tak... Ja mam, moje dzieci będą miały, i wnuki...-Powiedziałam, co jeszcze bardziej przymusiło mnie do płaczu. Wtedy do pokoju wszedł zbok. Zobaczył, że płaczę.
-A to baba...-Wymamrotał.
-A chcesz w łeb?-Krzyknęłyśmy razem z Anko. Zbok się uciszył.
-Muszę Cię o coś prosić. Skoro ty i twój ojciec macie w sobie Kyyubiego, to jeżeli w nim obudzi się demon, to ty będziesz z nim walczyć i ochronisz wioskę. Myślę, że w takiej sytuacji twój ojciec może zostać hokage, tylko ty musisz się zgodzić na to, by w razie czego pomóc w obronie Konohy.-Powiedział Jiraya.
-Zgadzam się.-Powiedziałam wycierając łzy.
-I jeszcze jedno.-Dodała Anko.
-Nie mów na razie nic ojcu. Bycie hokage to jego marzenie. Gdyby coś się stało... Nie chcę by żył w świadomości, że był o krok zostania hokage i winił wszystkich tych, którzy mu to zabrali.-Powiedział.
-nie chcę zapeszać.-Dodała.
-Oczywizna. mi też zależy na szczęściu ojca.-Powiedziałąm.
naruto-potem 23/03/2008 18:16:51 [
komentarzy 2]
Komentuj
Bachor... Czy tozawsze muszę być ja?
Wszyscy zatrzymaliśmy się dopiero na dole. Zapadła cisza. Nie miałam pomysłów, co zrobić aby ją przerwać.
-Kto pierwszy przy fontannach!-Wykrzyknęłam. Chłopaki bardzo się zdziwili. Ale w końcu pobiegli za mną. Zaczęłam rzucać w nich kunaiami. Oni zaczęli je wymijać. Mieli bardzo zdziwione miny. W końcu znalazłam się przy ustalonym miejscu. Chłopaki dobiegli minutę później.
-Ha! Wygrałam! Trzeba było się o coś założyć... na przykład o ramen albo...
-Co to?-Przerwał mi Atari.
-No! Ja tu rozmyślam a ty... Oo!-Umilkłam gdy to zobaczyłam. Było to małe dziecko. Zapadła cisza.
-No ładnie... Czyje to!?-Zaczęłam się wydzierać.
-Cicho bo je obudzisz.-Uciszył mnie Atari.
-Tak? Niby kto się nim będzie opiekował?!-Wyszeptałam. Chłopaki spojrzeli na mnie.
-O! Co to to nie!- Zaczęłam się oddalać. Po chwili leżałam na ziemi. Potknęłam się o kamień i zaryłam głową w beton. Atari miał w rękach bachora, więc nie mógł mi pomóc. Jednak podbiegł do mnie Hihachi. I podał mi rękę.
-Wszystko ok?-Zapytał. Wtedy ugryzłam go w rękę, którą mi wyciągnął na pomoc. Bardzo się zdziwił. Wstałam o własnych siłach. Podeszłam do Atariego i złapałam dziecko.
-Gdzie idziesz?-Zapytał Atari. Rzuciłam ku niemu bazyliszkowe spojrzenie. Poszłam w stronę domu.
naruto-potem 20/03/2008 20:11:40 [
komentarzy 0]
Komentuj
Nowy hokage? pochopna decyzja...
Stali tam już Atari, Hihachi i inni.
-Widzę, że już super się czujesz!-Wyrwało się Atariemu. Rozejrzałam się w koło. Zobaczyłam, że stoi tam Anko-sensei. Podeszłam do niej i spojrzałam jej w oczy. Zrobiło się niezręcznie. Mimo to dalej patrzyłam w jej oczy. Anko nie wytrzymała napięcia i wepchnęła mi w usta Dango, które trzymała w ręce.
-Na zdrowie!-Powiedziała i uśmiechnęła się. Wyplułam kulki na ziemie.
-Takie marnotrawstwo... Westchnęła Mitarashi. Zaczęłam się bardzo zastanawiać.
-Nad czym tak myślisz?-Zapytała Anko uszczypliwie, jakby chciała się odgryźć za stracone kulki.
-O tym, kto teraz będzie hokage.-Zapadłą cisa. Wszyscy skierowaliśmy wzrok na Jiraye.
-Na mnie nie patrzcie... Ja chcę wolności...-Zaczął wymigiwać się ero-senin. Po chwili Anko siedziała na Jirayi wymachując kunaiem.
-Jeśli się nie zgodzisz to wbije ci to w dupe!-Oznajmiła Mitarashi. Wszyscy zastygliśmy. W końcu ciszę przerwał Antari,który podszedł do mnie i zaczął szeptać.
-Fugu... chodźmy stąd.-Zaproponował. Przytakująco kiwnęłam głową.
-Poczekaj chwile...-poprosiłam, po czym stanęłam na środku.
-Jeszcze nie pochowaliśmy Tsunade, a już chcecie wybrać szóstego? Ja idę...-Powiedziałam.
-Ale dokąd?- Zainteresował się ojciec.
-Powłóczyć się z Atarim.-Odpowiedziałam i dyskretnie spojrzałam na Hihachiego. Wydawało się,że był zazdrosny. Natychmiast za ramię złapała go córka Kiby-Jura.
-Możemy też się urwiemy?-Zaproponowała Hihachiemu. Z niecierpliwością czekałam na odpowiedź.
-Nie... Ja... Ja muszę iść...Potrenować... tak potrenować...-Powiedział i zaczął iść w stronę drzwi.
-My też idziemy...-Powiedziałam, złapałam Atariego i poszliśmy za Hihachim.
naruto-potem 18/03/2008 19:41:58 [
komentarzy 1]
Komentuj
Pomszczę Cię! To moja misja rangi A!
Upadłam na ziemię, cały czas trzymając się za ukąszenie. Orochimaru powrócił do swojej formy. Podbiegł do mnie Jiraya i złapał mnie za ramię. Nie czułam już tej dziwnej chakry. Byłam cała w ranach. Gdzie nie gdzie nie miałam skóry. Padłam na ziemię.
Obudziłam się w szpitalu. Obok łóżka siedział tata. Byłam cała w bandażach. Nagle pieczęć zaczęła mnie piec. energicznie łapałam się za nią. Wtedy nie tylko ona, ale i cale ciało mnie bolało. Dostrzegł to tata.
-No nareszcie!-Uradował się.
-Myślałem, że nigdy się nie obudzisz...-Dokończył. Nagle wszystko sobie przypomniałam. Zasmuciłam się.
-A co z babcią Tsunade?- Ojciec wbił wzrok w ziemie. To było jednoznaczne. Nagle do pokoju wszedł Jiraya.
-O! Śpiąca królewna... Teraz ty będziesz mi zastępować Tsunade.-Powiedział.
-Nikt jej nie zastąpi. Mówiąc to wstałam z łóżka. Otworzyłam okno.
-Tato... Ja ją pomszczę!-Wykrzyknęłam. Usłyszała to Shizune. Wbiegła do pokoju.
-Wstałaś? Twoi przyjaciele lada chwila się tu zjawią.- To lada chwila wrócę.-Powiedziałam i wyskoczyłam przez okno. Pobiegłam na moje drzewo. Zostawiłam tam moją opaskę.
-Założe ją dopiero jak cię pomszczę... Babciu Tsunade.-Powiedziałam patrząc w niebo, po czym wróciłam do szpitala.
naruto-potem 18/03/2008 15:36:41 [
komentarzy 0]
Komentuj
Śmierć Tsunade. Propozycja Orochimaru.
Tsunade spojrzała n układ gwiazd po czym spuściła głowę na dół.
-Nie wyrobiliśmy się.-Zapadła cisza. jednak szybko została ona przerwana przez Jiraye.
-Gdybyś się tyle nie lizała, to byśmy zdążyli!- Dogryzł piątej.
-Coś ci nie pasi?!-Zaczęli się kłócić.
-Tak! Jak... Przecież to... obrzydliwe!
-Niby co?!
-Jak dałaś... Ty!... Wsadzić sobie w usta... taki jęzor?!
-Zazdrosny?
-O Ciebie?
-A niby o kogo?-Nagle Tsunade umilkła. Zauważyłam kunai w jej karku. Przechodził on na wylot. Piąta osunęła się na ziemie. za Tsunade stał kabuto. Resztkami sił przebił hokage. Jiraya stał nieruchomo. Ja podbiegłam do piątej. Nie oddychała. Łzy spływały mi po policzkach. Wyjęłam kunai z jej karku i ruszyłam na Kabuto. Zrobił unik. Ponownie przystąpiłam do ataku. W ostatniej chwili złapał mnie ero-senin. Gdy zobaczył, że zrezygnowałam z walki, puścił mnie. Usiadłam na ziemi.
-To była maja babcia!!-Wydarłam się. Nagle poczułam jakąś inną chakre. Wyrosły mi kły i szpony. A oprócz tego ogon. Zrozumiałam, że zmieniam się w kyyubiego. Ponownie ruszyłam na Kabuto. Drapnęłam go szponem tak, ze rozerwałam mu skórę na brzuchu i klatce piersiowej. Potem wyrwałam mu żebra i kręgosłup. Kabuto natychmiastowo odszedł na drugi świat. Stałam chwilę bez ruchu. Nagle usłyszałam jak coś za mną zipie. Był to Orochimaru.
-Spokojnie... Chcę Ci coś zaproponować...-Zaczął. Spojrzałam na niego z ukosa.
-Chcę abyś była u mnie na służbie.-Dokończył.
-Mój ojciec... Chciał wydostać od Ciebie Sasuke. Cała wioska chciała. Byłeś jednym z najgorszych wrogów. A teraz chcesz żebym się do ciebie przyłączyła? Nigdy!- Wykrzyknęłam i odskoczyłam gotowa do walki. Wtedy Orochimaru zrobił jakieś jutsu . Nagle jego szyja stała się bardzo długa. Nie mogłam się bronić. Nie wiem czemu. Orochimaru ugryzł mnie w szyje. Poczułam niesamowite pieczenie.
naruto-potem 17/03/2008 21:22:42 [
komentarzy 0]
Komentuj
Pocałunek? Rozszalały Jiraya.
Musiałam coś zrobić. I to szybko. Chciałam złapać kunaie, ale przecież mam bezwładne ręce. Nie było czasu na myślenie. Gdy przeciwnicy byli o krok, padłam na ziemię. Orochimaru przebił Sasuke tętnice, a Sasuke Orochimaru serce. Szybko się odsunęła, a tamci upadli w to samo miejsce co leżałam ja. Stanęłam obok. Dopiero potem załapałam, co się stało.
- O szmat! Przecież... kyyubi!- skoncentrowałam całą chakre. Od razu pojawiła się piąta. Gdy zobaczyła co się stało, podbiegła do Orochimaru i zaczęła go leczyć.
-Ja nie... Chciałam...-Wymamrotałam. Piąta skończyła leczyć dziadka Oro. On natychmiast odzyskał przytomność i podniósł się z ziemi.
-A to szuja...- Wymamrotał dziadek Oro przyglądając się mi uważnie.
-Orochimaru...-zaczęła piąta. Jednak przerwał jej Orochimaru.
-Jaki masz do mnie interes?-Orochimaru zapytał nie spuszczając ze mnie wzroku.
-Musisz zapieczętować demona.-Wyjaśniła piąta.
-Nie ma takiej opcji.-Wydarł się Oro.
-Niby czemu?-Zdziwiła się piąta.
-Bo ta mała menda najpierw mnie zabiła, a teraz chcesz, żebym wam pomagał?-Krew pulsowała we mnie jak nigdy.
-Ty ściero!-Wydarłam się i ruszyłam na dziadka Oro. Niestety mój atak nie okazał się skuteczny. Piąta wyrwała miecz z mojego ramienia. Ból był gorszy niż przy wbijaniu. Usiadłam na ziemi.
-I milcz!-Rozkazała piąta. Spojrzałam na Orochimaru z nienawiścią. Wtedy znów Tsunade zwróciła się do Orochimaru. Zaczęła iść w jego stronę.
-Pamiętasz stare lata?
-Tak to były bardzo stare lata! Starsze niż epoka kamienia!- Wykrzyknęłam na złość. Wtedy babcia Tsunade zrobiła jakieś jutsu, które mnie zabolalo.
-Powiedziałam milcz!-Powtórzyła piąta. Nie wiadomo kiedy znalazła się o krok od dziadka Oro.
-To co było nie wróci... Ale możemy spróbować skopiować tamte czasy.-Wtedy Orochimaru pocałował Tsunade. Ona odwzajemniła to. Wtedy wszedł Jiraya. Spojrzał na parę. Jego wzrok padł na ziemię. był zawiedziony. Jiraya podszedł do mnie i wyjął kunaia z moje ramienia. Znów poczółam ten ból. Ale powstrzymałąm się od krzyku. Ero-senin rzucił bronią w całujących się. Zranił ich w policzki. Wtedy Tsunade odwróciła się i ujrzała Jiraye. Nigdy go takiego nie widziała.
-Załatwiajmy interesy i chodźmy stąd.-Rozkazał Jiraya.
-Hai!-Wykrzyknęła Tsunade. Orochimaru zrobił Jutsu i podszedł do mnie. Wstałam. Zagryzłam zęby. Wiedziałm, że będzie boleć. Nie myliłam się. Orochimaru uderzył z całą siłą w mój brzuch. I tak upadłam na ziemię. Po podniesieniu się. Po krótkich porzegnaniach wyszyjówki Orochimaru. Było już ciemno! Czy wyrobiliśmy się w czasie?
naruto-potem 16/03/2008 19:05:01 [
komentarzy 0]
Komentuj
Dwóch na jednego? Jestem w niezłych tarapatach.
Już miała skoncentrować chakre i dać znak babci Tsunade, ale mężczyzna uderzył mnie pięścią tak, że poleciałam na drugi koniec korytarza. Szybko się podniosłam.
-Czego tu szukasz?- Zapytał obcy. Wyszedł na korytarz. To był Sasuke Uchiha. moje oczy zmierzyły go od góry do dołu.
-Ty... Jesteś jeszcze na służbie u Orochimaru!- Uchiha wyjął katanę po czym przebił mi prawe ramie, jednocześnie przygważdżając mnie do ściany. Moja krew zaplamiła ubranie Sasuke.
-Teraz widzę...-Wyszeptał Uchicha. Jego głowa było o 4 cm ode mnie.
-Jesteś córką Naruto czyż nie tak?-Wcisnął jeszze mocniej miecz.
-A co cie to obchodzi!?-Wykrzyknęłam i splunęłam dręczycielowi w twarz. Wtedy wyjął kunaia i wbił go w moje drugie ramię. Druga warstwa krwi ochlapała odzienie Uchihy. Co tu zrobić? Miałam nogi wolne. Postanowiłam to wykorzystać. Odepchnęłam się nogami o ścinę i wyrwałam miecz ze ściany. Wpadłam na Sasuke. Wstałam szybko i mimo, że bronie miałam wbite w ramiona byłam gotowa do walki. Uchiha zobaczył moją determinację i zaśmiał się cicho.
-Twój ojciec też zawsze myślał, że jest ode mnie lepszy. Czyżbyś szła w jego ślady?- Wyrzuciłam mojego kunaia na ziemię. Miałam bezwładne ręce więc musiałam jakoś go chwycić. Padłam na ziemię i złapałam broń w zęby. Wstałam i ruszyłam na przeciwnika. Już miałam atakować, kiedy ten odsunął się i drasnęłam go tylko w policzek.
-Ty śmieciu!-Wydarłam się i znowu przystąpiłam do ataku. Znaczy chciałam, bo w ostatnim momencie poczułam czyjeś ręce obejmujące moje biodra i czoło.
-Co do...- Wymamrotałam. Kątem oka zauważyłam, że był to Orochimaru.
-Dosyć!-Wykrzyknął. Wyplułam kunaia.
-Czego chcesz?-Zapytał wężowiec.
-Skopać ci tyłek!- Wydarłam się i odepchnęłam nogami przeciwnika.
-Tak się nie robi... Nie wiesz o tym?-Wymamrotał Dziadek Oro. Stałam bokiem do oby dwóch panów. Wtedy jednocześnie rzucili się na mnie z kunaiami.
naruto-potem 15/03/2008 09:50:47 [
komentarzy 2]
Komentuj
Kim jesteś? Nieoczekiwane spotkanie.
Jiraya szybko się podniósł. Stanął przede mną.
-A więc to ta mała szuja... Fugu Uzumaki tak?- Powiedział drwiąco Kabuto.
-Zestarzałeś się...-Wyszeptała piąta mierząc wzrokiem pomocnika Orochimaru.
-Ja zostanę... wy idźcie.-Poświęcił się ero-senin.
-Hai!- Wykrzyknęła piąta i złapała mnie za rękę.
-A dokąd to?- Zapytał Kabuto zmierzając do nas. Był gotowy by zaatakować. Wtedy przed nami stanął Jiraya.
-Tu masz przeciwnika.- Wymamrotał odparowując cios. Ja wraz z piątą pobiegłyśmy do wnętrza kryjówki.
-Musimy się rozdzielić. Gdy zobaczysz Orochimaru natychmiast skoncentruj maksymalną ilość chakry. Wtedy natychmiastowo się zjawię!- rozkazała babcia Tsunade. Rozdzieliłyśmy się. Szukałam pokoju w którym skrył się Orochimaru. Po długich poszukiwaniach otworzyłam kolejne drzwi. Zajrzałam do nich. Ujrzałam tam jakiegoś kolesia. Nie był to jednak Orochimaru.
naruto-potem 13/03/2008 18:45:47 [
komentarzy 0]
Komentuj
Opadam z sił... Moc lecznicza Tsunade.
Po godzinie dotarliśmy do lasu.
-Zostało nam niewiele czasu...-Wyszeptał Jiraya.
-Tak... Przyśpieszmy...- Zgodziła się piąta. Przyśpieszyliśmy. Jednak nie było mi to na rękę, gdyż byłam bardzo zmęczona. Nie zostawałam jednak w tyle. Starałam się maskować zmęczenie. Nie wychodziło. Piata widząc to przystanęła. Wszyscy zrobiliśmy to samo.
-Czy coś się stało?- Zapytał Jiraya. Wtedy piąta zrobiła jakieś jutsu i położyła mi dłoń na piersi. Jej dotyk był kojący. Czułam, ze wracają mi siły.
-Arigato Tsunade-sama.- Wyszeptałam, po czym wygrzałam na przód zostawiając konuichi za sobą. Nie mogli mnie dogonić. cały czas aż do wyjścia z lasu byłam o krok przed nimi. Biegłam jakoś dziwnie... Jak jakiś pies, albo lis... Zauważyłam to dopiero po wyjściu z lasu. Stanęliśmy przed wrotami do kryjówki Orochimaru. Wszystko aż się we mnie gotowało na myśl spotkania z tym... Wężem. Babcia Tsunade spojrzała na mnie z ukosa. Widziała moje zdeterminowanie. Skupiła całą chakrę w pięści i rozwaliła głaz maskujący wejście do jaskini. Moim oczom ukazał się Kabuto. Jego mina było zdziwiona a za razem złowroga. Jednym uderzeniem zwalił Jiraye z nóg. Zaczęła się walka.
naruto-potem 12/03/2008 20:21:33 [
komentarzy 1]
Komentuj
pierwsze umocnienie... Wyprawa do Orochimaru.
Jiraya stanął przed Tsunade.
-Po co mnie wezwałaś?!?!- Zapytał stanowczo Ero-senin. Widać było, że jego wzrok sprowadzony był na piersi piątej, która to dostrzegła. Walnęła go pięścią w twarz, aż biedak powędrował na drugi koniec pokoju. Ja przyglądałam się całemu zajściu. Po chwili wstałam i podeszłam do ero-senina. Podałam mu rękę.
- Naruto... To ty? Myślałem, że sexy no jutsu cię upoaża...-Spojrzałam na ojca.
-Jakie sexy no jutsu? - Tata zarumienił się.
- To moja córka.- wytłumaczył.
- Córka?- Jiraya zmierzył mnie wzrokiem.
- Ale ty masz większe piersi w sexy no jutsu.-Dodał uszczypliwie Jiraya. Wtedy skupiłam całą czakrę w pięści i wbiłam ero-senina w podłogę, aż przebił wszystkie piętra.
-Chciałam być miła to nie...-Wymamrotałam pod nosem, po czym powoli się obróciłam. Wszyscy wlepiali we mnie wzrok.
-No co jest?-Zapytałam niepewnie. Wtedy podeszła do mnie piąta.
-Masz taki charakter... I siłę... Masz wielką szansę zająć moje miejsce.- Zarumieniłam się...
-Niestety teraz musimy zejść po ero-senina... Musi umocnić ci pieczęć...-Dodała. Zeszliśmy wszyscy na dół. Jiraya siedział na ziemi. Mamrotał coś do siebie pod nosem. Gdy zobaczył, że idziemy gwałtownie wstał.
-co znowu?-Zapytał z niechęcią.
- Po coś cię tu w końcu wezwałam!- Wrzasnęła Tsunade.
-Um... No tak... Słucham...-wymamrotał Jiraya po czym nadstawił ucho.
- Musisz umocnić pieczęć...- Powiedziała piąta.
- Czyżby pieczęć Naruto słabła?- Zapytał ero-senin mierząc wzrokiem tatę.
- Nic z tych rzeczy!- Wyrwało się ojcu. Hokage spojrzała na niego jak na idiotę.
-No więc o co chodzi...??
- O moją pieczęć...-Wyjaśniłam.
-Twoją?!-Zdziwił się pustelnik.
-Tak... Ona ma w sobie małego Kyyubiego.- Wytłumaczyła Tsunade. Jiaya podszedł do mnie i odsłonił mi brzuch, po czym na jego palcach pojawiły się niewielkie płomyczki. Uderzył nimi w mój brzuch. Nie mogłam złapać oddechu.
- Ale pieczęć wciąż jest za słaba.- Powiedział Ero-senin patrząc na mnie.
-Musimy znaleźć Orochimaru.- Dodał patrząc na Tsunade.
- Wyruszamy natychmiast.- Zgodziła się piąta.
-Idziemy... Wy zostańcie!- Rozkazała piąta wskazując palcem na Atariego, Hihachiego i tatę.
naruto-potem 12/03/2008 15:20:34 [
komentarzy 0]
Komentuj
Koszmar... Przybył ero-senin.
Piąta od razu wysłała ludzi po Orochimaru i Jiraye. Ja siedziałam na kanapie i dochodziłam do siebie. W tym momencie wbiegł tata. Gdy mnie zobaczył od razu podbiegł do mnie i uściskał. Atari i Hihachi którzy stali obok wpatrywali się we mnie. Moja mina oddawała zakłopotanie i brak siły.
- Co jej się stało?- Wydarł się tata wlepiając wzrok w zaczytaną Hokage. Ona nie odpowiedziała.
- Babciu Tsunade!- Wykrzyknął. Wtedy piąta odwróciła się i spojrzała na ojca.
-O... Kogo ja widzę... Jedno i drugie mówi na mnie babciu...-Wymieniłam z tatą spojrzenia.
-Dowiem się co tu się dzieje?!- Tata starał się dociec prawdy.
- Twoja córka przyszła tu aby zapieczętować Kyyubiego!-Wrzasnęła babcia jeszcze głośniej niż tata.
Wtedy rozległo się pukanie do drzwi.
-Wejść!- Powiedziała Tsunade nie spuszczając wzroku z ojca.
-Przybył...-zaczęła mówić Shizune, ale przerwał jej Jiraya, który wszedł oknem.
-No właśnie...-dokończyła Shizune i wyszła.
naruto-potem 11/03/2008 14:28:33 [
komentarzy 0]
Komentuj
Zasłaba pieczęć? Konieczność spodkania z Jirayom i Orochimaru.
Tsunade zaczęła wywalać na ziemię wszystkie książki z regału trzeciego. Szukała czegoś.
-No nie ma! Gdzie on to schował?!- Wrzeszczała roztargniona. Ja w tym czasie usiadłam na biurku trzeciego. Dostrzegłam jakąś książkę. Zaczęłam ją czytać. Po przeczytaniu 3 stron doszłam do wniosku,że to tej książki szuka piąta.
-Babciu Tsunade! Tego szukasz?- Zapytałam zeskakując z biurka i stawiając kroki ku piątej. Hokage wyrwała gwałtownym ruchem książkę z mojej ręki. Zaczęła przewracać kartki z taką szybkością i skupieniem, że myślałam, że wpadła w jakiś szał czy co.
-Mam! Podejdź tu!- Rozkazała piąta. Nie opierałam się. Piąta odsłoniła mi brzuch. Zrobiła jakieś jutsu i uderzyła mi w brzuch taką siłą, że odleciałam na drugi koniec pokoju. Wypaliła mi na brzuchu dziwny tatuaż. Zaczęło mnie to palić. Wtedy do pokoju wlazł Atari z Hihachim. Ja na wpół przytomna leżałam pod ścianą. Chłopaki spojrzeli się na Piątą, po czym podbiegli do mnie i podnieśli mnie trzymając moje ramiona na swoich.
-Babciu Tsunade... To bolało.- Wymamrotałam.
-Wiem... Ale nie możesz jeszcze iść. Pieczęć jest za słaba. Muszą ci ją jeszcze wzmocnić Jiraya i Orochimaru. Inaczej pieczęć się nie przyjmie. Muszą to zrobić przed zachodem słońca...
naruto-potem 11/03/2008 10:24:00 [
komentarzy 1]
Komentuj
Zapieczętować? Roztrzęsiona Tsunade.
Pobiegłam do parku. Usiadłam na drzewie nad fontanną. To było tajne miejsce w którym siadałam gdy miałam mętlik w głowie. O tym, że tam przychodzę wiedział tylko mój przyjaciel Atari. On zawsze wiedział co czuję w obecnej chwili, nawet gdy był o 100 mil dalej. Jakby miał jakiegoś detektywa ,który mnie śledzi. siedziałam na gałęzi i rozmyślałam. Magle nie wiadomo skąd zjawił się Atari.
-Wiedziałem, że jesteś smutna.- powiedział i usiadł obok mnie.
-Co się stało?- Dodał. Nie wiedziałam czy mu powiedzieć. Wiem, że jest moim najlepszym przyjacielem. Zebrałam się na odwagę.
-Mam sobie syna dziewięcioogoniastego.- Atari zaczął w ciszy rozmyślać. W końcu zaniepokoił się.
-Skoro masz w sobie... to... Przecież... Ty nie masz pieczęci!- Nie rozumiałam do czego zmierza Atari. W końcu po chwili dodał.
-W każdej chwili Kyyubi może wyjść! Ktoś musi Ci to zapieczętować. Ale kto?- Rzucił pytanie.
-Już wiem... Orochimaru!- Dodał po chwili.
-No nie wiem... Jak go tylko spotkam to... Jak tylko go zobaczę to Kyyubi się uwolni!- Zaprotestowałam.
- No to Jiraya...- Dał wybór Atari.
- Wolę umrzeć niż pokazać mu mój brzuch! Głupi zbok...-Dodałam.
- Skoro nie Ero-senin... To Tsunade!-dał ostateczny wybór. Wiedziałam, że Tsunade-sama może być zajęta i w ogóle... Przystanęłam jednak na Tsunade. Po pięciu minutach znalazłam się przed drzwiami biura piątej. Atari zapukał lekko.
- WEJŚĆ!- Wrzasnęła hokage. Tak też zrobiliśmy. Ukłoniliśmy się i... nie mogliśmy wykrztusić słowa.
-Co was tu sprowadza? Nie mam za dużo czasu, bo Shizune znów zagoniła mnie do papierów.-Powiedziała Tsunade zerkając Bazyliszkiem na Shizune. Ona zaś zaczerwieniła się i odwróciła wzrok.
- No więc...- Atari zaczął mówić. Jednak przerwało mu wejście Hihachiego, który pruł się jak nigdy.
- Koleżanko Tsunade! Tak nie może być! Misja rangi c miała być nasza!- Zaczął wrzeszczeć przybysz nie zwracając uwagi na nas. W końcu jednak nas dostrzegł.
- O siemka Fugu. A ty znowu z tym fioletowym teletubisiem?- Powiedział Hihachi rzucając złowrogie spojrzenie na Atariego.
- Jak ja jestem teletubiś, to ty jesteś Pikachu!- Odgryzł się mój towarzysz. Po chwili zaczęła się kłótnia. Trwała ona bardzo długo. Aż się zdziwiłam, że Tsunade nie zareagowała. W końcu nie mogłam wytrzymać. Złapałam Hihaciego za bluzkę i wyrzuciłąm przez okno. A co z Atarim? Wbiłam go w podłogę.
-No nareszcie!- powiedziała piąta. Zdziwiłam się... Czy ona czekała na moją reakcję? Nie ważne.
-Po co przyszłaś...cie- Zmieszała się Tsunade patrząc na wbitego w podłogę Atariego.
-Chciałam... No bo... Mam w sobie sy6na Kyyubiego.- Wyrzuciłam wreszcie. Babcia Tsunade postawiła wielkie oczy. Nie wiedziała co robić. Zobaczyłam jej roztrzęsioną minę.
- Spokojnie... Nic się nie stanie, jeżeli będę go miała zapieczętowanego. I o to właśnie chciałam Ci poprosi babciu Tsunade.- Piąta nie lubiła gdy tak do niej mówiłam, bo zostało mi to po tacie. Jednak teraz było jej to obojętne. Piąta wstała i podeszła do mnie. Złapała mnie za rękę i zaprowadziła do pokoju trzeciego.
naruto-potem 10/03/2008 19:45:23 [
komentarzy 0]
Komentuj
Jak to? To jest genetyczne? Prawda której wolę nie znać.
-Co ma znaczyć nie jesteś gotowa? Jeżeli to jest związane ze mną to...
-Nie masz prawa!- Powiedział ojciec. Spojrzałam się na niego. Przymrużyłam oczy i wyrwałam się z objęć taty.
-Najgorsza ale prawda... Czy nie tego uczycie mnie przez całe życie?!- Wykrzyczałam i pognałam do swojego pokoju. Zaczęłam go demolować. Porwałam wszystkie książki, Połamałam biurko i porwałam zasłony. Wszystko co było w szafkach znalazło się na ziemi. W śród leżących tam rzeczy dostrzegłam małą kartkę. Było to zdjęcie. Byłam na nim ja z buzią upapraną w czekoladzie. Mama całowała mnie w czoło. Wpatrywałam się w to zdjęcie przez dłuższy czas. W końcu wybiłam okno. Już miałam skakać gdy w ostatniej chwili ktoś złapał mnie za rękę.
- Gdzie idziesz?- Był to głos taty.
- przed siebie!- Oznajmiłam.
- Postanowiliśmy z mamą wyznać ci całą prawdę. Ale może być...
- No nareszcie!-Przerwałam.
- Zlazłam z parapetu i usiadłam na ziemi wśród byłych książek.
- Fugu... Wiesz, że mam w sobie chinchuriki. I właśnie o to chodzi. Gdy mama była w ciąży... Miała w dwa nowe organizmy.- Nie mogłam zrozumieć... Nie umiem szyfrów...
- Jak to?
- Masz w sobie syna Kyyubiego.- Nie wiedziałam co zrobić. Siedziałam z twarzą schowaną w rękach przez jakieś 10 minut. W końcu zostawiłam tatę w bałaganie i wyskoczyłam przez wcześniej rozbite okno.
naruto-potem 9/03/2008 00:57:03 [
komentarzy 2]
Komentuj
Tajemnica o mnie?
Popędziłam do domu. Stanęłam w progu domu. Na przeciwko mnie stała mama.
-Zdałam!- Powiadomiłam mamę. Jej twarz zrobiła sie smutna.
-Nie cieszysz się?- Wtedy do pokoju wszedł tata z tą samą miną. Gdy mnie zauważył zmienił minę. Jednak widziałam że mimowolnie.
- I jak?- Zapytał.
-Zdałam! Ale widzę, że to źle...- Moja mina podzieliła los min rodziców. Wszyscy staliśmy w milczeniu. Nie mogłam wytrzymać. Wreszcie ruszyłam do swojego pokoju. Usiadłam na ramie balkonu. Wpatrywałam się w niebo. Cały czas zastanawiałam się czemu rodzice się nie cieszą. Czy nie to było ich marzeniem? Wreszcie doszły mnie krzyki pochodzące z salonu.
- Chcesz jej o tym powiedzieć? Zwariowałeś?
- Mój ojciec nie krył tego przede mną!
- On umarł! To ludzie Ci o tym powiedzieli a nie ojciec!
- I tak bym się dowiedział!
- Może, ale na pewno nie w tym wieku!- Tylko to zrozumiałam bo potem rodzice uciszyli się. Chciałam się dowiedzieć o co ta cała kłótnia więc zeszłam na dół. Rodzice rozmawiali szeptem. Otworzyłam drzwi na całą szerokość.
- O czym mam nie wiedzieć?- Zapytałam. Rodzice umilkli. Usiadłam na kanapie na przeciwko nich.
- Chcę znać prawdę!- Rodzice nie chcieli mówić.
- Mam prawo wiedzieć!- Krzyknęłam. Wtedy ojciec podszedł i przytulił mnie.
- Nie jesteś jeszcze gotowa...
naruto-potem 9/03/2008 00:36:03 [
komentarzy 0]
Komentuj
Druga szansa? Jestem uratowana!
No właśnie... Wróciłam do domu i zaczęły się schody. Nie stanęłam jeszcze dobrze w domu a już przede mną stał ojciec. Stałam na przeciwko niego i ze spłoszoną miną wpatrywałam się w jego zawiedzioną twarz. Spóściłam wzrok. Wtedy on przemówił.
- Wiesz... Ja byłem taki sam... Robiłem wszystko tylko żeby być na wierzchu. Ale nie zdawałem sobie sprawy co czułby mój ojciec gdyby mnie zobaczył. W końcu był hokage.- Zrobiło mi się strasznie wstyd.
- Nie wiedziałam, że to aż tak Cię dotknie.- Powiedziałam.
- Wiem. Dlatego namówiłem Piątą, żebyś zdawała jeszcze raz.- Wyraz twarzy ojca zmienił się. Mój też. Nie patrząc na nic uściskałam ojca i wyskoczyłam przez okno. Słyszałam jeszcze krzyki mamy i taty, ale gnałam jak huragan. I niczym błyskawica wpadłam do biura pani Tsunade. Wymieniłyśmy spojrzenia.
-Yyy... ja ten tego... Przyszłam się poprawić.
-No ładny początek... No dobra... Twój ojciec był identyczny. Jak coś postanowił to zrobił. I nawet tak jak ty za pierwszym razem nie zdał. Jeżeli prawidłowo zmienisz się we mnie to dostajesz się do 8 drużyny. Senseiem będzie twój ojciec, bo tylko u niego brakuje czwartego członka. hm... Z ojcem w jednej drużynie... Trochę przesrane, ale chcę w końcu stać się hokage! Podwinęłam rękawy i zabrałam się do roboty. Przypatrzyłam się uważnie piątej.
- Kiedyś zajmę twoje miejsce.- Wymamrotałam niewyraźnie pod nosem. I zmieniłam się w Tsunade. Zamieniona podeszłam do niej i powiedziałam.
-Ja to ty, ty to ja... Poprawiłam włosy i zaczęłam zmierzać w stronę drzwi i z powrotem, jakbym była na pokazie mody. Tsunade aż żyłka pękała. Widząc to szybko się odmieniłam. Jeszcze by mnie nie przepuściła. Spojrzałam na nią. Czekałam na werdykt. Wtedy ona ze zmarnowaną moną kiwnęła głową.
- Dobra... Zdałaś.
-Je!! Wreszcie!- ukłoniłam się i wybiłam okno, po czym wyskoczyłam przez nie. Pobiegłam do domu, aby podzielić się z rodzicami nowiną.
naruto-potem 6/03/2008 20:00:37 [
komentarzy 0]
Komentuj
Proszę o brawa... Przejmuję pałeczkę!
Już od godziny się nudzę w akademii. Przyjechałam wcześniej z ojcem. Beznadzieja... Ale wytrwałam. W końcu wszyscy przyszli. Kazano ustawić nam się w szeregu. Tak też zrobiliśmy. I teraz swoją mowę wygłosiła Tsunade, bo jako hokage był to jej obowiązek. No i po tym biadoleniu kazali nam się przemienić w Iruke. W tego dziada... Postanowiłam, że nie zniżę się do tego stopnia. Wreszcie nadeszła moja kolej. Na przeciwko mnie stali wszyscy senseie. Przyjrzałam im się bardzo uważnie. No i zrobiłam kage bushin no jutsu. Moje klony zaczęły śpiewać różne piosenki. Do Mojego ojca- co powie tata XD, do Nejiego- Nie bądź taki szybki Bil, Do Sakury- Jesteś szalona, Do Hinaty- pokaż na co Cię stać, Do Ino- To była blondynka, Do Shikamaru- Życie kurewskie, Do Kiby- 4 łapy, Do Chojiego-ugryź szynkę, Do Ten Ten-Szansa, a ja sama śpiewałam atakują klony. Zrobił się z tego taki harmider, że Piąta wykopała mnie i moje klony za drzwi. Wtedy zaśpiewałam- Ne, nie , nie! Nie nawidze szefa!! Pewnie mój ojciec spalił się ze wstydu. To jedyne czego mi szkoda. Pobiegałam trochę po lesie, poszłam na ramen i wróciłam do domu...
naruto-potem 5/03/2008 19:52:12 [
komentarzy 0]
Komentuj
Przedstawienie postaci...
Tą osobę to chyba każdy zna...

Tak... Mój sensei... Naruto Uzumaki. A właśnie... Ja...

A tak dla waszej informacji... Jestem córką Naruto i Hinaty. Mam na imię Fugu.
Dobra dalej...

To syn Shikamaru i Temari... Atari.
A to jego siostra Temsha.

No a ten blondas to...

Hihachi. Mój obiekt pożądania... Tak... on jest niczyj. Znaczy... Ma rodziców... ale nie znam ich. to dzieci Kiby.

Matka nieokreślona.
No ale nie zapominajmy o Anko i Kakashim.

To ich córka,Hiroshi. Jest od nas trochę starsza, ale i tak jest wystrzałowa. To nasi senseie...

No i to chyba wszyscy... Dozobaczenia w następnej notce!
naruto-potem 4/03/2008 21:01:36 [
komentarzy 1]
Komentuj